"Czuwaj" ich hasło! "Czuwaj" ich zew!
Czy znasz zastępy- drużyn młodzieńczych,
ponad któremi radośnie dźwięczy
temi słowami zbiorowy śpiew?
Marsz wyrównany! Sprężysty krok!
Przechodzą liczne hufców oddziały.
Wieją proporce w barwach wspaniałych.
Pierzcha przed nimi ciemność i mrok.
Tu szyki chłopców. Tam dziewcząt rój.
W oczach odblaski dumy i męstwa.
"Czuwaj" ich hasło, co do zwycięstwa
ich poprowadzi przez życia bój.
Strona 2
Słońca nad niemi złocisty krąg.
Idą i idą! Tysiączne rzesze!
Kto ich podżiwia, niechaj pośpieszy
do dzieł ich pracy przyłożyć rąk!
"Czuwaj" ich hasło! "Czuwaj" ich zew !
Smutek i troski są im nieznane.
Braterska przyjaźń, miłość siostrzana
rozświetla tęczą ich mocny śpiew!
Marsz wyrównany! Sprężysty krok!
Przechodzą liczne hufców oddziały.
Wieją proporce w barwach wspaniałych.
Pierzcha przed niemi ciemność i mrok. Antoni Madej
Pan Prezydent udaje sie na otwarcie zlotu
W SPALE
Chyba od grudnia nie mówiło się w domu o niczem innem, tylko o Zlocie. Aż mama zatykała sobie uszy rękami.
- A dajcież mi już spokój! Pojedziecie, pojedziecie, przecież już wam mówiłam!
Ale oboje - Staszek i Janka nieustannie drżeli, że może się wydarzyć,coś, co popsuje im plany. Rachowali miesiące - potem tygodnie, potem już ,dni. Termin się zbliżał. I nie wydarzyło się nic - ani żadne nie zachorowało, ani nie było trzęsienia ziemi, ani powodzi. Jechali do Spały oboje, oboje byli przecież w organizacji harcerskiej. Jechali z biciem serca, z roześmianemi oczyma, rozradowani, jak nigdy jeszcze.
Przygody zaczęły się już w pociągu. Nie był to przedewszystkiem zwyczajny pociąg - ten pociąg bezustannie śpiewał i odzywał się okrzykami. A natłoczony był, aż strach. Gdzie spojrzeć - w przedziałach, w korytarzach szare mundury chłopców i dziewcząt.
Harcerze Czescy
Tu ktoś zgubił swoją drużynę, ktoś nie wie, gdzie mu się podział plecak, ktoś przycupnął w kątku i zawzięcie powtarza sobie prawidła tej gry, którą na zlocie ma się popisywać jego drużyna. Różni tu są - małe zuchy, co ledwo od ziemi odrosły, dziewczęta i chłopcy już starsi i wreszcie starsi harcerze i harcerki, całkiem dorośli, co nawet swoje dzieci wiozą na Zlot. Gwarno, bo choć nie wszyscy się znają, ale to przecież jedna wielka rodzina harcerska - wszyscy są. sobie bliscy.
Pociąg dudni po szynach. Trzeba przesiadać - zamieszanie robi się jeszcze większe. Ale grunt to, że jest wesoło.
A ot i Spała. Zaraz można poznać, że tu odbywa się Zlot. Wszędzie pełno szarych mundurów. Wszędzie rozlega się okrzyk: - Czuwaj!
Poszczególne drużyny maszerują
Strona 3
z dworca do obozu. Drogi zgubić nie można - wszędzie znaki, wskazujące, którędy trzeba iść. Teraz Staszek i Janka muszą się rozłączyć - Staszek zostaje po tej stronie Pilicy, obóz harcerek leży po drugiej. Między obozami mosty, wybudowane sprawnemi rękami harcerzy.
Widać, że ci, co przygotowywali tereny zlotowe, nie próżnowali. Szeregami wznoszą się szałasy, i to niebylejakie - z gałęzi, z trzciny, prawdziwe wigwamy ludów pierwotnych. Bielą się płótna namiotów, mienią kolorami godła drużyn. Kiedy chcesz pić - możesz sobie naczerpać wody ze studzienki, wykopanej rękami harcerzy. Kiedy chcesz wysłać list - idziesz do urzędu pocztowego, gdzie sprawują służbę harcerze. Możesz zatelefonować, korzystać ze światła elektrycznego - a wszystko to dzięki sprawnym i pilnym dłoniom harcerzy, którzy tu od dłuższego już czasu trudzili się, by móc godnie przyjąć swoich i obcych - nie, obcych tu niema - wszystkich łączy wielkie braterstwo, choć odróżnia język i strój.
Staszek wpada odrazu w wir obozowy. Wszystko wre ostatniemi przygotowaniami. Jutro przecież Pan Prezydent otwiera Zlot.
Wieczorkiem Staszek biegnie ku mostowi na Pilicy.
- Gdzież to? - zatrzymuje go sroga warta w szarej spódniczce.
- Do siostry chciałem, druhno.
Harcerze z Kanady
- Nie można. niema czasu na sprawy rodzine. Jesteśmy wszystkie zajęte - surowo mówi mała druhna i Staszek jak niepyszny zawraca spowrotem. Ale istotnie niema czasu na "sprawy rodzinne" - kończy się budowę szałasów, gorączkowo przygotowuje wystawy, jakiemi poszczególne drużyny chcą się popisać. Każdy dźwiga na swoich barkach jakiś obowiązek - a nad wszystkimi ciąży zbiorowa odpowiedzialność za porządek i sprawność wszystkiego, co się dzieje
Harcerze Polscy z Estoni
na wielkim terenie Zlotu. Zajęci są policjanci-harcerze, pilnujący prawidłowości ruchu, straż pożarna powtarza swoje ćwiczenia, dziewczęta uwijają się przy kuchni, sanitarjusze sprawdzają zawartość apteczek. Równocześnie zaczyna się masowy zjazd gości z całej Polski, którzy chcą zobaczyć, jak sobie radzi młodzież. Trzeba się tymi gośćmi zająć, oprowadzić ich, pokazać, zatroszczyć się o ich potrzeby.
A na drugi dzień jest uroczyste otwarcie Zlotu. Zgóry spogląda Pan Prezydent Rzeczypospolitej, Najdostojniejszy Gość spalskiego Zlotu.
ANDRZEJKI W SPALE SALONIK ARKADIA zaprasza 29 listopada na biesiadę andrzejkową, podczas wieczoru przewidziano wiele atrakcji. Początek o godzinie 19:00, REZERWACJE pod nr. tel. 508 511 624, www.arkadia.spala.info.pl